Kim jestem? Napisane Sfotografowane Zaśpiewane Przedeptane Ślady zostawiane

 witold.stawski@gmail.com

01czb__kopia_450
 

 

 

 

...być głosem z cienia

jak szept sumienia

to moje przeznaczenie...

 

 

AKTUALNOŚCI:

od 11 XII 2011
-Wystawa
fotograficzna "Gruzińską ścieżką" - Galeria OPe - Rzeszów, Dominikańska 15


2 I - 30 IV 2012
- Wystawa fotograficzno-poetycka "Szukając siebie w Andach" - Miejska Biblioteka Publiczna, Piotrków Tryb., Jerozolimska 29.

 od 19 III 2012
-Wystawa
fotograficzna "Niebieskie Źródła", Gimnazjum 7
w Tomaszowie Maz.


 MINI-ARCHIWUM:

10 III 2012
- Koncert grupy "Przeznaczenie"- Dąbrowa nad Czarną


14 I 2012
- Koncert grupy "Przeznaczenie" - MOK, Piotrków Tryb., Al. 3-go Maja, g.18.30


8 I 2012
- Koncert pastorałek grupy "Przeznaczenie" -  kościóła Najśw. Serca Jezusowego, Piotrków Tryb.


 2 I - 10 II 2012
-Wystawa
fotograficzna "Niebieskie Źródła", SP
w Brzozie.


 14 II - 16 III 2012
-Wystawa
fotograficzna "Niebieskie Źródła", Gimnazjum
w Moszczenicy.

 

 


 

Witold Stawski urodził się w Piotrkowie Trybunalskim w 1959 r. w Boże Narodzenie i twierdzi, że to do czegoś zobowiązuje!

Zabawa z muzyką
Od zawsze ciągnęło go do muzyki. Jako małe dziecko czekał na sąsiada, który po powrocie z pracy grał na akordeonie. A potem sam zaczął się uczyć grać na akordeonie. Wpływ na jego dalszy stosunek do muzyki miał nauczyciel instrumentu Leonard Bober i dyrektor szkoły muzycznej Ryszard Rychlik. Zaczęły się pierwsze występy: indywidualne i z orkiestrą akordeonową. W II LO spotkał świetnych ludzi zarówno rówieśników jak i nauczycieli. Szkoła stawiała na rozwój zainteresowań, ale uzdolnionych było wielu i, o dziwo, chcieli występować. Okazji nie brakowało, ale i konkurencja była spora. W czasie wakacji w ręce Stawskiego trafiła gitara. Zaczął ćwiczyć, grał coraz więcej i próbował śpiewać w różnych konfiguracjach. Był czas, że grał w trzech zespołach jednocześnie. Pod koniec trzeciej klasy dostał propozycję wstąpienia do Kapeli Podwórkowej "Fakiry". Kapela reprezentowała wysoki poziom i wygrywała kolejne festiwale. Stawski był tam solistą i trochę akompaniował na gitarze. Występy z "Fakirami" dały mu obycie z estradą. Kilka miesięcy przed maturą wyruszył z kapelą w tourne po Polsce. Byli częścią wielkiego show, w którym znaleźli się artyści z pierwszych stron gazet, piosenkarze i orkiestra symfoniczna. Punktem kulminacyjnym "trasy" był galowy występ w Zabrzu, oklaskiwany przez najważniejszych ludzi w państwie z E.Gierkiem na czele.
Studia w Łodzi to okres nowych doświadczeń muzycznych z Peruwiańczykami i Cyganami. Pojawia się zainteresowanie piosenką studencką i poezją śpiewaną, czego efektem są pierwsze własne piosenki. Po podjęciu pracy nauczyciela w piotrkowskim "Ekonomiku" przystępuje do tworzenia małych zespołów szkolnych, z którymi odnosi sukcesiki na konkursach i przeglądach. Sam, wycofuje się z estrady. Gitara wciąż jednak jest obecna w domu (akordeon rzadziej). Ciągnie go do "żywej" muzyki mimo, że życie zawodowe prowadzi zupełnie nieartystyczne i wykształcenie ekonomiczne każe mu stąpać dość twardo po ziemi. Staje się organizatorem wielu imprez, w tym dużej - muzyczno-turystycznej dla młodzieży "Nocne śpiewanie", która pochłania go przez 11 lat. Nawiązuje tam kontakty z ciekawymi muzykami zarówno tych z "nazwiskiem" jak i tych, których znają jedynie najbliżsi, ale muzycznie są świetni. To daje mu do myślenia, że może warto spróbować, mimo upływających lat... W 1999 roku z uzdolnionym pianistą Krzyśkiem Rogalskim zaczyna budować kameralny duet, w którym ciężar muzyczny bierze na siebie ten pierwszy, a Stawski śpiewa i akompaniuje na gitarze. Tragiczna śmierć Krzyśka w 2001 r. przerywa ich muzyczne marzenia. W 2005 r. Stawski rozpoczyna nowy etap zabawy z muzyką. Zaprasza do współpracy Staszka Kabzińskiego, z którym łączy go wspólna ścieżka kapeli "Fakiry" i podobne spojrzenie na świat. Potem udaje mu się namówić do wspólnego grania - kompozytora, gitarzystę i wokalistę Mirosława Drożdżowskiego, którego muzyką jest wciąż zafascynowany. W 2007 dołącza do grupy wokalistka Ola Fidziańska. Grupa szuka swego miejsca i... nazwy. Ostatecznie przyjmuje nazwę "Przeznaczenie". Repertuar stanowią najpierw aranżacje piosenek "z tekstem", z czasem pojawia się coraz więcej utworów własnych. Stawski pisze teksty, ale układa też muzykę. W 2007 r. udaje się wydać pierwszą płytę, w 2010 - drugą. "Przeznaczenie" zaczyna koncertować w kraju i za granicą...

Zabawa z tekstem

Pisać lubił już w podstawówce, w liceum trafił na świetnego polonistę Stanisława Sokołowskiego, który często prowadził zajęcia w niekonwencjonalny sposób. W klasie matematyczno-fizycznej humanistyczne zainteresowania były czymś dziwnym. Na studiach ekonomicznych nauczył się, że każde słowo ma wagę, a nadmiar słów nawet pięknie brzmiących, to tylko bełkot. Zaczął pisać recenzje filmowe i teksty piosenek turystycznych. Dużo później pojawiły się wiersze i literackie reportaże z podróży. Prasowy debiut literacki Stawskiego nastąpił niespodziewanie w 1995 r. na łamach piotrkowskiego kwartalnika oświatowego "CDN...?". Z wydaniem pierwszego tomiku wierszy trzeba było poczekać do 2002 r. Dużą rolę w odkryciu u Stawskiego zdolności poetyckiego wiązania słów odegrał Rafał Orlewski. To on zachęcał do tworzenia i korygował to co napisane. Wraz z powstawaniem nowych wierszy przybywało czytelników i pojawiły się nagrody w konkursach literackich. Na spotkaniach autorskich konfrontuje swoją wizję świata z odbiorem innych. Chętnie pisze również utwory satyryczne i refleksje z licznych podróży. Teksty są publikowane w prasie, wykorzystywane w konkursach recytatorskich, zbierają dobre recenzje. Do wierszy Stawskiego różni twórcy układają muzykę. Wykorzystano je w katalogu malarstwa Martty Węg, w zbiorze kompozycji M.Drożdżowskiego. Stawski zaczyna łączyć tekst z fotografią tworząc kolejne wystawy. Pisze nieregularnie, ale ciągle...

Zabawa z fotografią

Pierwszy aparat do Druh, a potem były kolejne Zenity, Canony i Nikon. Pierwsze próby w laboratorium zaczęły się z pomocą kolegów w liceum. Potem prowizoryczne studio, fascynacja makrofotografią, trochę portretów, martwa natura. Eksperymenty z ruchem i oświetleniem. Powiększalnik "Krokus" jest przechowywany do dzisiaj jako ślad z poprzedniej epoki. Po okresie szukania w fotografii przetworzonego świata, wraca do rejestracji tego co go otacza. Stara się zatrzymywać w kadrze miejsca i chwile, które zrobiły na nim wrażenie. W ostatnich latach w fotografiach Stawskiego dominują krajobrazy i ludzie. O swoich wystawach mówi: "Moje wystawy nie mają szokować, ani zmuszać do nadinterpretacji. Chciałbym raczej, aby stanowiły mały przystanek, na którym czekamy przez chwilę na kolejny autobus i patrzymy na widok po drugiej stronie drogi."

Zabawa z plecakiem

Od dziecka  przyzwyczajony do wycieczek, rodzinnych wyjazdów bliższych i dalszych. Z wycieczkami zakładowymi mamy zwiedził pół Polski.W wieku 12 lat wyjeżdża z rodzicami w Tatry i od tej pory jest tu co roku. Nawet stan wojenny i służba wojskowa nie przeszkodziły mu w wizycie w ukochanych górach. Całe życie depcze po różnych ścieżkach, twierdząc, że podróże są mu niezbędne do życia. Pasję wędrowania zaszczepia także znajomym i młodzieży, z którą wyjeżdża na obozy wędrowne i rajdy. Jest dobrym organizatorem licznych turystycznych eskapad zarówno dla najbliższych jak i obcych sobie osób. Wzorem prawdziwych turystów są dla niego rodzice, a wzorem organizatora - Waldek Domarańczyk, z którym od lat łączą go przyjacielskie kontakty. Pytany o najatrakcyjniejsze podróże Stawski uśmiecha się i odpowiada, że nieodmiennie od lat są to Tatry, mimo, że kawałek świata już widział. Nie interesują go wczasy połączone z wylegiwaniem się na plaży. Stara się na każdym szlaku znaleźć coś osobliwego, przeżyć po swojemu czas i miejsce. O tym opowiadają jego wiersze, reportaże, fraszki i fotografie...